Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 188 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Kwiecień 2015

niedziela, 12 kwietnia 2015 20:44

Czosnek słoniowy (wielki)

Czosnek - wielkie główki - zobaczymy 

Ubywa zwierząt z mego mini gospodarstwa. Kur z siedemdziesięciu zrobiło się mniej niż 50. Normalne jeśli się nie wymienia co roku części stada. W większości są dwuletnie, pewnie i trzyletnie by się znalazły. Piętnastka zeszłorocznych egzystuje prawie w komplecie. Te dwuletnie się pierzą więc jaj mimo wiosennej pory nie ma nadmiaru. Rentowność całego "biznesu" jeszcze jest zachowana ale to już nie Eldorado.

   Króliki są już tylko trzy. Obydwie samice powinny być kotne. Zobaczę co uda się w tym roku wyhodować. Dla takiej ilości nie powinno zabraknąć pokarmu - trawy i siana.

   Trudniej mi teraz ogarniać hodowlane tematy bo bardzo wiele zmieniło się w moim życiu. Komplikacje w życiu osobistym(choroba bliskiej osoby), zmiana pracy i jej charakteru(nie jest już zmianowa) nie sprzyjają częstym pobytom na wsi. Nikt nie dopilnuje lepiej wszelkich spraw z tym związanych niż ja sam. Muszę godzić się na taki stan rzeczy.

   Ale nie zamierzam całkiem zrezygnować z radości, satysfakcji i pożytków jakie niesie choćby  i takie ograniczone gospodarowanie. Bardziej skłaniam się do prowadzenia upraw warzyw i owoców. Ale nie tak tradycyjnie przy pomocy orki czy przekopywania ziemi. Jestem pod wpływem wiedzy jaką pochłaniam z wszelkich źródeł na temat permakultury. To taki sposób uprawy ziemi, który polega na tworzeniu i budowaniu struktury gleby używanej do uprawy czyniąc ją bardziej i dłużej produktywną bez szkody dla jej naturalnej budowy i składu zarówno biologicznego jak i chemicznego. Nie będę jednak w tym miejscu zajmował się szczegółowymi opisami ani promowaniem tego sposobu, to raczej tylko sygnał. Wiele na ten temat jest już stron i źródeł zarówno polskich jak i zagranicznych. Na razie posadziłem w ten sposób jesienią czosnek. w roku ubiegłym cieszyłem się z dobrych plonów ziemniaków, buraków, cebuli oraz dyniowatych w postaci ogórków, cukinii oraz dyń w kilku odmianach. O ich jakości i smakach nie będę przekonywał, tego trzeba spróbować samemu.

Czosnek zwykłyCzosnek zwykły


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Czy tytuł tego bloga jest jeszcze dobry?

sobota, 21 grudnia 2013 22:35

Sądząc po tym jak w tym roku zaangażowałem się w chów kur bardziej poprawnie należałoby nazwać ten blog "kury piotraem".

Ale może po kolei:

   Nie wyszła mi w tym roku hodowla królików ze względu na bardzo zmienioną sytuację osobistą, błąd(lub głupotę) weterynarza i ilość czasu jaką trzeba jej poświęcić. Miałem co prawda udany lutowy i  majowy wykot wszystkich pozostawionych na ten sezon samic  ale mimo troski i poświęcenia na skutek podania nieskutecznych szczepionek, w samym środku lata moje króle zachorowały na myksomatozę. Straciłem najlepsze sztuki przeznaczone do dalszego chowu i co bardziej przykre, chęć  i zapał do dalszej hodowli. Szkoda ale takie zdarzenia bardzo mnie dotykają. Mam co prawda przeznaczone inne króliki(5 samic i samiec) do dalszego chowu, w roku przyszłym ale zapał mój bardzo osłabł. Nie znaczy to oczywiście, że moje króliki będą miały w przyszłym roku gorsze warunki.

   Choć dość przypadkowo się wziąłem za chów kur niosek, na skalę dotąd nie notowaną, przysporzyła mi ona sporo korzyści i satysfakcji. Kur, łączne z dwuletnimi i ubiegłorocznymi, mam 60 sztuk. Młode(50sztuk) zaczęły się nieść we wrześniu i teraz pewnie osiągnęły swój produkcyjny szczyt. Żywione są pszenżytem i dobrą mieszanką zbóż. Zdrowie zapewnia im wolny wybieg i stały dostęp do zielonych pasz. Jak już będzie bardzo zimno dostawać będą główkę kapusty dziennie(zdziobują ją nader chętnie aż do głąba) i zapobiegawczo: rozdrobnioną główkę czosnku raz w tygodniu dodaną do mieszanki zbóż. Niosą się dobrze jak na tę porę roku. Dziennie jest ponad czterdzieści jaj. Nie ma problemu ze zbytem a cena jaką uzyskuję za sprzedaży zapewnia dobrą rentowność całego przedsięwzięcia.

  Tytułu bloga nie zmienię jednak. Sentyment?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Luty 2013

sobota, 09 lutego 2013 20:08

Początek 2013 roku i znów plany. Mam pięć samic i dwa samce. Pierwszy to nowozelandzki biały a drugi czerwony. Biały jest bardziej okazały i waży sporo ponad 5kg, czerwony ledwie przekroczył cztery kilo. Samice to: nowozelandzka czerwona z 2011 roku, dwie czarne po kalifornijskiej samicy, jedna biała(duża) siostra samca opisanego powyżej oraz jedna szara zawierająca mieszankę wszystkich chyba dotychczas hodowanych przeze mnie ras. Niestety zabrakło jej genu wielkości po belgijskim pradziadku. Dziś skończyłem ich krycie posiadanymi samcami i w pierwszej dekadzie marca powinny już być pierwsze młode. Krycie przebiegało , jak to na przedwiośniu, bez problemów. Oba samce kryły po raz pierwszy i dobrze wypełniły swoją powinność.

Chociaż za oknem nic nie wskazuje nadejścia wiosny to po aktywności kur i agresji koguta daje się wyczuć, że jej pojawienie się jest nieuchronne. Od osiemnastu posiadanych(8 z 2011 roku i 10 z ubiegłego) kur zbieram dziennie od 10 do 14 jaj. Dostają do jedzenia pszenżyto, mieszankę i kapustę, którą nader chętnie wydziobują aż do głąba. Szkoda, że po kilku dniach odwilży znów muszą do kolejnej spędzać żywot w kurniku. Ale tam mają dodatnią temperaturę a to niezbędny warunek do znoszenia dużej ilości jaj. Przy wysokiej ich cenie mamy dostatek dla siebie i kurki zarabiają także na swoją karmę. Ponieważ znajomi, którym sprzedaję nadwyżki jaj, dopytują się o wciąż o więcej myślę o zwiększeniu ilości posiadanych kur. Pewnie nawet gdybym miał ich dwa razy tyle nie miałbym zadnego problemu z ich sprzedażą. No cóż ludzie chyba zaczynają doceniać dobre rzeczy za cenę, która w dodatku mnie absolutnie satysfakcjonuje.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Jesień – czas podsumowań

niedziela, 11 listopada 2012 11:47

   Lato przeminęło jak z bata strzelił: piękne, ciepłe, zielone i dostatnie we wszelkie pokarmy dla królików. Jest już mocna jesień a ja jak na autora bloga uaktywniam się pisarsko po kilku miesiącach. Ale o czym pisać jeśli wszystko w hodowli przebiegło zgodnie z corocznym cyklem pór roku i bardzo się udało. Odchowałem w tym sezonie 59 królików z ośmiu wykotów. Były dość różne wielkością, kolorami i tempem wzrostu. Były nieco mniejsze jak rok i dwa lata wcześniej z powodu zanikającego genu wielkości po praprzodku, belgijskim samcu i jego „malejących” potomkach. Ale za to było bardziej kolorowo a właściwie rudo, za sprawą czerwonej nowozelandzkiej samicy, która wydała na świat trójkę kolejnych ”rudzielców” z miotu liczącego sztuk jedenaście. Większość wyhodowanych królików została już ubita i sprzedana lub czeka w zamrażarce na kupca. Wybrałem już do dalszej hodowli białego samca z marca, dwie czarne samiczki(kolor odziedziczony po kalifornijskich przodkach, również marcowe) oraz dwie nowozelandzkie czerwone (młodą z czerwca i zeszłoroczną).  Wystarczy z pewnością na potrzeby własne jak i na sprzedaż celem utrzymania rentowności hodowli.

   Nie mogę nie wspomnieć też o mojej drugiej pasji – hodowli drobiu. Miałem w tym roku sześć ogromnych kaczek, biało-czarnych mieszańców (tuszka ważyła po ubiciu i wypatroszeniu ponad 3,5kg). Dokupiłem też 10(5 jarzębatych i 5 różnokolorowych) młodych kokoszek i jednego agresywnego koguta, któremu muszę regularnie, za pomocą długiej rózgi leszczynowej, przypominać  kto jest władcą podwórka. Dziewięć zeszłorocznych, starych kur niesie się słabo ale młode już weszły w okres nieśności, więc udało się zachować „ciągłość dostaw” jajek. Stare kury zapewne za parę tygodni skończą przepierzanie i jaj będzie znacznie więcej. Liczę, że zanim przyjdzie zima, ciepłych jesiennych dni będzie więcej niż pochmurnych i deszczowych a zwierzęta dobrze zniosą nadchodzący trudniejszy dla nich czas.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wykoty 2012

piątek, 30 marca 2012 20:14

   Mam już pierwsze młode w tym roku. 29 i 30 marca okociły się samiczki numer 1 i 2 ze zdjęć poniżej. Zrobiły piękne gniazda i wszystko jest OK. Pogoda, choć w kratkę, sprzyja rozwojowi traw. Po deszczu i kilku cieplejszych nocach kolor łąki zmienia sie wyraźnie z szarego na bardziej zielony. Może za trzy tygodnie da się już narwać trochę zieleniny. Mam nadzieję, że nie powróci już zima bo pąki na drzewkach owocowych są już bardzo nabrzmiałe i szkoda by było jakby przemarzły. Ale za chwilę Święta Wielkanocne i przygotowania wyraźnie przyśpieszają. Będzie pasztet z królika przetrzymanego w zamrażarce aż do teraz. Będą też inne dobroci jak kiełbasy białe i wędzone a także inne wędliny. Kury biją rekordy nieśności(jak to na wiosnę), więc jajek również nie zabraknie. Dziś słyszałem krzyk przelatujacych łabędzi. Jednym słowem WIOSNA idzie wielkimi krokami, a to zapowiedź czegoś lepszego albo przynajmniej nadzieja.

PS: 11-04-2012 i 26-11-2012 okociły sie kolejne dwie samice. Zrobiły ładne gniazda i widać, że dobrze opiekują się młodymi. Te z poprzedniego, marcowego wykotu mają po 8 młodych już ładnie odchowanych.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Stado podstawowe na 2012 rok

sobota, 10 marca 2012 22:50

Oto moje tegoroczne stadko podstawowe: sześć samic i samiec. Cztery pierwsze to samice po samcu Ka z roku 2011 a piąta jest z roku 2010 oraz NC pochodząca z zakupu,  z sierpnia 2011. Samiec to mieszaniec belga szarego i turyngskiej samicy.

 

1 Samica Ka

 

2 Samica Ka

 

3 Samica Kwb

 

4 Samica Kwb

 

5 Samica Ter/Ka

 

1 Samica NC

 

 2 Samiec Bos/Tu

Krycia rozpocząłem od 27 lutego samcem ze zdjęć powyżej i jak na razie pokrył on cztery samice.

W końcu marca i na początku kwietnia spodziewam się pierwszych tegorocznych wykotów. Teraz muszę się zająć remontami i drobnymi naprawami klatek bo mają już swoje lata. Najważniejsze, że za dwa miesiące będzie już zielono i króliki otrzymają wreszcie swoją ulubiną trawę a koszty hodowli znacznie spadną.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Królik duszony

piątek, 02 marca 2012 11:17

Skladniki:

tuszka królika o wadze 1,5-2kg

sól

pieprz mielony

olej

łyżka stołowa mąki

woda

Wykonanie:

Tuszkę królika podzielić na porcje według rysunku poniżej:

 

Następnie mięso obsmażyć na dość mocno rozgrzanym oleju, układać obsmażone kawałki w szerokim garnku. Na patelnię po smażeniu wlewamy wodę i zagotowujemy tak aby reszta smaku przeniknęła do wody, którą wlewamy do garnka z mięsem. Dusimy na wolnym ogniu około 45 minut w połowie tego czasu dodając sól i pieprz. Po tym czasie dodajemy rozmieszaną w zimnej wodzie mąkę, która zagęści powstały sos. W tym celu zestawiamy na chwilę garnek z ognia i zwracamy uwagę by mąka była dobrze wymieszana z wodą i nie było grudek. Mieszamy w garnku delikatnie nim obracając. Dusimy jeszcze około 15-25 minut tak by mięso było miękkie ale nie odpadało od kości. Podajemy z ziemniakami lub makaronem tagliatelle oraz surówką lub marchewką z groszkiem. Dla amatorów polecam wersję z białym wytrawnym bądź półwytrawnym winem, dolanym w ilości dużej szklanki w trakcie duszenia. Według mnie tak przyrządzony królik pozwala w pełni poczuć smak tego wspaniałego mięsa a ograniczona ilość przypraw, do soli i pieprzu, tego smaku nie zniekształca.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Plany na rok 2012

wtorek, 31 stycznia 2012 20:29

   Rozpoczął się rok 2012. I również w tym roku planuje hodować króliki. Zmieniam tylko cel hodowli i zamierzam mniej królików przeznaczać na sprzedaż a więcej na własne potrzeby. Mam pięć samic zdolnych do rozrodu i dwa nie spokrewnione z nimi samce. Po ubiegłorocznym samcu kalifornijskim mam dwie samice mieszane o wyglądzie  kalifornijskich  i dwie kuny.  Pozostawiłem też jedną białą mieszańca termondzkiej i popielańskiego. Samce to: wnuk rodowodowego belgijskiego olbrzyma szarego i turyngskiej samicy oraz nowozelandzki czerwony z sierpnia. Pierwszy będzie krył trzy białe samice  z zamiarem uzyskania dobrego męskiego potomka. Drugi będzie krzyżowany z samicami kun i mam nadzieje uzyskać po nim dobre samice.  Nie planuję raczej w tym roku więcej jak 10 miotów. Taka ilość może dać mi około 60 królików. Myślę, że uda mi się wybrać z tej ilości kilka sztuk do dalszej hodowli. Pierwsze krycia zamierzam przeprowadzić pod koniec lutego bo uważam, że króliki z marca są najsilniejsze i najdorodniejsze. Poza tym kwiecień spędzony przy matce, świeża majowa trawa oraz optymalna w tych miesiącach temperatura to najlepsze gwarancje dobrego rozwoju młodych. Ale najpierw trzeba przetrwać nadchodzące mrozy a te, zdaje się, dopiero się zaczynają. Klatki są ocieplone więc króle powinny w dobrej kondycji przeżyć tę zimę. O tym kiedy i jakie będą tegoroczne młode napiszę i w miarę możliwości pokażę w następnych wątkach.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Podsumowanie sezonu 2011

wtorek, 20 grudnia 2011 21:29

   W tym roku przyszły na świat w mojej hodowli 72 króliki. Odchować udało mi się z tego 58 sztuk. Od sześciu samic uzyskałem 12 wykotów co dało średnio 6 sztuk w miocie(wahania od 1 do 10 sztuk). Poza jednym miotem, którego potomstwo było po  belgu szarym i turyngskiej samicy, wszystkie pozostałe króliki były potomkami samca kalifornijskiego. Po kalifornijskim uzyskiwałem dość zróżnicowane pokrojowo króliki o ubarwieniu kalifornijskim lub kuny wielkiej brązowej. I z tych królików wybrałem najdorodniejsze samiczki. Po samcu  bos i tyryngskiej samicy odchowałem dorodnego samczyka z czerwca(obecnie waży ok. 6 kg) i on będzie w 2012 roku męskim numerem 1 w mojej hodowli. Kupiłem również młodego samczyka NC i zamierzam go wykorzystać na wiosnę do odświeżenia krwi w stadzie w tworzeniu linii żeńskiej.

Przyrosty wagowe miałem w tym sezonie słabsze jak rok wcześniej ze wzgledu użycie do rozrodu samca kalifornijskiego. I nawet kojarzenie go z nieco większymi samicami nie dało zadowalających mnie rezultatów. Uzyskiwane tuszki były ładnie umięśnione ale nie tak duże jak przy kryciu samic ras średnich samcem BOS jak miało to miejsce rok wczesniej. Średnia masa tuszki była mniejsza o 200-400 gram jak w roku ubiegłym przy tym samym czasie(110-120 dni) odchowu. W znikomym stopniu stosowałem też granulat w żywieniu młodych królików co też znalazło odbicie w przyrostach.

   Wszystkie wyhodowane króliki, poza  pozostawionymi na chów, zostały sprzedane na mięso lub wykorzystane na zaopatrzenie własnej rodziny. Z uwagi na bardzo duży wzrost cen zbóż sprzedawałem w tym roku tuszki po 20-22zł za kilogram i nie miałem z tym prawie żadnego problemu zwłaszcza przed świętami Bożego Narodzenia. O opłacalności mojej hodowli nawet nie wspominam bo to hobby i pieniądze(dopóki mnie stać) nie mają żadnego znaczenia. Na rok 2012 pozostawiłem cztery tegoroczne samice(2KA i 2 KWB) i jedną dwuletnią (termondzka/kalifornijska – bardzo mleczna matka) oraz dwa samce NC i mieszańca BOS/Tu.

   Z uwagi na tegoroczne ulewne i ciepłe lato zanotowałem we wrześniu w hodowli przypadki myksomatozy i dotknęły one niestety moje króliki zaszczepione wcześniej. Szczepionki pochodziły od weterynarza (pestorin mormyx) a zabieg wykonywałem osobiście. Ilość komarów była w tym roku zastraszająca ze względu na to, że moja działka sąsiaduje z podmokłą(w tym roku) łąką a po drugiej stronie drogi jest staw, z którego woda prawie się przelewała. W przydrożnych rowach wody również nie brakowało więc warunki do rozwoju komarów były wymarzone.

   Mimo, że nie mogę mówić o nadmiarze króliczego mięsa, przyrządzaliśmy królika na nowe, ciekawe sposoby i przepisy zapewne zamieszczę w dziale kulinarne.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Lato 2011

piątek, 26 sierpnia 2011 22:34

   Rozpoczęła się druga połowa lata i sporo królików już odchowanych. Pierwsze młode miałem w tym roku juz w lutym. Większość po samcu kalifornijskim. Tylko jeden miot był udziałem potomka samca BOS. Z lutowych wykotów pozostawiłem sobie samczyka i samiczkę po samcu KA i samicy mieszanej podobnej do KA. Bardzo dorodne króliki więc szkoda ich na ubój.

   Ogólem z dziewięciu tegorocznych miotów odchowałem bądź odchowuję 58 królików. Łącznie z dorosłymi z ubiegłego roku miałem w pewnym momencie 65 sztuk. To dużo jak na moje możliwosci i potrzeby. Koszty pasz treściwych, które zakupuję znacznie wzrosły. Chyba jest odczuwalny kryzys bo trudniej znaleźć zbyt na nadliczbowe króliki. Musiałem kupić zamrażarkę i tam trzymam królicze tuszki. Wszystko wskazuje na to, że będę miał tym roku nadwyżkę króliczego mięsa. Postanowiłam zrobić z niego kiełbasę. Jeśli mi się uda zamieszczę przepis w dziale kulinarnym.

   Na początku sierpnia kupiłem młodego samczyka NC, którego zadaniem będzie odświeżanie krwi w moim stadku. Dbam o niego szczególnie bo zależy mi by wyrósł na wibitnego osobnika. Dlatego daję mu najlepsze granulat, zboża, siano i zielonkę.

   Tegoroczne lato z powodu dużej ilości opadów obfituje w komary ale moje króliki są poszczepione i nie ma obawy wystąpienia myksomatozy. Trawy też jest dużo i jest świeża, zielona i chętnie zjadana przez króliki. Myślę, że sytuacja z paszami poprawi się po żniwach i będzie taniej.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  20 642  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

To o moim hobby - hodowli królików.

O mnie

1959r, wysoki, niebieskie, znaki szczególne: kocham świat niezależnie od tego czy stworzył go Bóg czy jest efektem ewolucji, obawiam się ludzi, którzy z powodu braku wyobraźni i pazerności dążą do jego zniszczenia...

Statystyki

Odwiedziny: 20642

Lubię to